JOLANTA WADOWSKA-KRÓL

Jolanta Wadowska-Król urodziła się 27 czerwca 1939 roku w Katowicach. Jej dzieciństwo przypadło na wyjątkowo trudny czas – okres II wojny światowej i pierwsze lata powojenne, naznaczone biedą i niepewnością. Wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania oraz szkoły – było to konsekwencją bardzo trudnej sytuacji rodzinnej i uporczywych poszukiwań pracy przez matkę. Jak sama wspominała, w dzieciństwie sześciokrotnie zmieniała szkołę. Dopiero po powrocie do Siewierza jej życie zaczęło się stabilizować.

Okres nauki szkolnej rozbudził w niej silne przekonanie, że edukacja jest drogą do awansu społecznego i wyjścia z ubóstwa. Już jako młoda dziewczyna wykazywała dużą aktywność fizyczną i sportową – grała w tenisa stołowego oraz trenowała lekkoatletykę: biegi i rzut oszczepem. Jedno z jej sportowych zwycięstw zostało nawet odnotowane w lokalnej gazecie, co było dla niej źródłem dumy.  Uczęszczała do siewierskiej szkoły podstawowej i tamtejszego liceum, w którym w 1956 roku zdała egzamin maturalny. W tym samym roku została przyjęta w poczet studentów Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu.

Podczas studiów medycznych poznała Zbigniewa Króla. Pobrali się w 1962 roku. W tym samym roku urodziła się ich pierwsza córka Joanna. W kolejnych latach przyszli na świat syn Przemysław, urodzony w 1969 roku, oraz córka Justyna, urodzona w 1972 roku. Przez całe życie Jolanta Wadowska-Król umiejętnie łączyła wymagającą pracę zawodową z wychowaniem dzieci, nie zaniedbując własnych zainteresowań i zdobywania nowych umiejętności, tak zawodowych jak i sportowych. W wieku pięćdziesięciu lat nauczyła się jazdy na nartach i wraz z mężem uprawiała narciarstwo przez długie lata.

Zmarła 18 czerwca 2023 roku w Katowicach. Została pochowana na cmentarzu w Katowicach-Panewnikach.

RODZICE

STANISŁAWA WADOWSKA

Stanisława Wadowska z domu Chwist pochodziła z Siewierza. Pracowała jako nauczycielka szkolna. Rok narodzin jej córki Jolanty zbiegł się z wybuchem II wojny światowej i całkowicie odmienił losy rodziny. Gdy Jolanta była niemowlakiem, pod koniec sierpnia 1939 roku jej mąż został powołany do Wojska Polskiego w ramach powszechnej mobilizacji. Żegnając go, Stanisława wypowiedziała słowa, które na trwałe zapisały się w rodzinnej pamięci: „Idź i walcz”. W czasie wojny, mama małej Joli uległa wypadkowi, który odebrał jej możliwość pracy w szkole.

Po wojnie musiała samodzielnie zmierzyć się z wychowaniem dziecka w realiach biedy i represji okresu stalinowskiego. Jako żona żołnierza Armii generała Andersa znajdowała się w trudnej sytuacji politycznej i materialnej. Przez pewien czas wyjechała na Ziemie Odzyskane w poszukiwaniu pracy, pozostawiając małą Jolę pod opieką ciotki. Ostatecznie, dzięki pomocy i ogromnemu wsparciu rodzeństwa. Dzięki wsparciu rodziny Stanisława z Jolantą ostatecznie zamieszkały w Siewierzu. Przez wiele lat ważną rolę w życiu Jolanty odgrywali także jej wujowie – Antoni i Zygmunt – którzy byli dla niej oparciem i „dobrymi duchami” rodziny.

PIOTR WADOWSKI

Piotr Wadowski pochodził z Bobrownik koło Piekar Śląskich. Był nauczycielem szkoły powszechnej oraz dyrektorem szkoły w Bielszowicach. Pod koniec sierpnia 1939 roku, sześć tygodni po narodzinach córki Jolanty, został powołany do Wojska Polskiego w ramach powszechnej mobilizacji. Początkowo internowany w Rumunii, następnie trafił do 2 Korpusu Polskiego generała Władysława Andersa. Przeszedł cały szlak bojowy Armii Andersa. Walczył w Afryce, między innymi pod Tobrukiem i Gazalą, a w grudniu 1943 roku wraz ze swoją jednostką wylądował we Włoszech. W maju 1944 brał udział w bitwie o Monte Cassino, walczył o przełamanie linii Hitlera w Apeninach oraz w jednej z ostatnich bitew 2 Korpusu Polskiego – o zdobycie Bolonii. Zginął 21 marca 1945 roku, mając zaledwie 37 lat.

Przez wiele lat po wojnie rodzina nie miała żadnych informacji o jego losach. Dopiero dzięki staraniom Międzynarodowego Czerwonego Krzyża oraz ZBOWiD-u udało się potwierdzić jego śmierć. W latach siedemdziesiątych rodzinie przekazano pamiątki po Piotrze Wadowskim – walizkę oraz niewielkie pudełko zawierające zdjęcia, listy i odznaczenia. Został pośmiertnie uhonorowany Krzyżem Czynu Bojowego Polskich sił zbrojnych na Zachodzie, Gwiazdą za Wojnę 1939-45, Krzyż Monte Cassino oraz innymi odznaczeniami wojskowymi. Jego wojenne losy i tragiczna śmierć miały ogromny wpływ na dalsze życie Jolanty oraz jej matki.

 

PRACA

Po zdaniu matury w 1956 roku Jolanta Wadowska-Król złożyła podanie o przyjęcie na studia w Śląskiej Akademii Medycznej w Zabrzu-Rokitnicy. Studia ukończyła w 1964 roku, po czym rozpoczęła staż podyplomowy w Szpitalu w Zabrzu i zdała egzamin kwalifikacyjny. W 1965 roku, po uzyskaniu tytułu lekarza, otrzymała nakaz pracy w Ośrodku Zdrowia w Mierzęcicach. Wraz z mężem, córką oraz matką zamieszkała w służbowym mieszkaniu przy Wiejskim Ośrodku Zdrowia.

Specjalizację z pediatrii realizowała, zgodnie z ówczesnymi realiami, w formie wolontariatu w szpitalu w Zawierciu. W 1969 roku cała rodzina przeniosła się do Katowic, gdzie Jolanta Wadowska-Król podjęła pracę w przychodni w Szopienicach przy ulicy Franciszka Rybki, obecnie noszącej nazwę ulicy Morawa, jednocześnie pracując w Oddziale Dziecięcym szpitala w Będzinie. Zamieszkali w nowo wybudowanym osiedlu robotniczym przy ulicy Przedwiośnie, w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z wydziałów Huty Metali Nieżelaznych „Szopienice”. Egzamin specjalizacyjny zdała w 1974 roku, pracując właśnie tam.

Na początku lat siedemdziesiątych zmieniła miejsce pracy w ramach tego samego zakładu, podejmując pracę w przychodni D i D1 przy ulicy Franciszoka 2, obecnie ulicy Grzegorzka. To właśnie w tym miejscu, w 1974 roku, rozpoczęła się jej wieloletnia walka o ujawnienie masowych zatruć ołowiem wśród dzieci mieszkających w sąsiedztwie huty. Sprawa ta, znana później jako „sprawa Matki Boskiej szopienickiej”, trwała aż do 1981 roku i została przerwana przez wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku.

Pomimo zmian zachodzących w strukturze katowickiej ochrony zdrowia, Jolanta Wadowska-Król pracowała nieprzerwanie w tym samym gabinecie aż do przejścia na emeryturę, pozostając wierna swoim pacjentom i miejscu pracy.